Dla H.

Uśmiech

  Dla Hani

 

Nie wiedziałaś, że na ciebie patrzę.

Nie wiedziałaś nawet, że jestem obok.

Zapomniałaś, że jest jakieś inne patrzenie

Oprócz twojego.

Czytałaś coś z uśmiechem.

Nagle pojaśniało, ucichł zgrzyt planet na orbitach,

W chwili czystej mógłbym odejść wtedy

Albo przyjść po raz drugi

Jak po raz pierwszy.

Lampko uśmiechu, która zabierasz strach

Świeć się światło twoje.

Rozwiń się na pokój,

Dywan, komodę z szufladami mroku,

Parkiet. Wyjdź z mieszkania.

Idź przed siebie.

Rozsiej się na jutro,

Żebym cię spotkał

We wtorkach i środach,

Gdyniach, Sopotach,

Zaświatach i okolicach.

Nawet tam,

Gdzie ciebie nie będzie.