Impresje codzienne

W telewizorni kątem oka obejrzałem kawałek „Titanica”. Moją uwagę przykuły kapelusze kobiet ozdobione kwiatami, suknie kloszowe i kolorowe. Tak. Kiedyś kobieta wyglądała jak kobieta. Moda była taka sto lat temu, żeby wyglądać jak dzieło sztuki. A dzisiaj na mieście panuje w modzie bolszewizm. Kobiety w spodniach obcisłych aż do przesady. Kobiety w spodniach jak czekistki albo traktorzystki, w dżinsach dziurawych. Najważniejsza ekspozycja tyłka. Chude, szersze zupełnie rozłożyste; tyłki dyptyki, tyłki tryptyki i fałda brzuszna wylewajaca się na guzik dżinsów. Sto lat temu moda kobieca była taka, żeby mężczyzna zwracał uwagę na twarz i dłonie. Przede wszystkim. No i oczywiście na to, co kobieta mówi. Estetyczne niechlujstwo i obrzydlistwo codziennej mody jest związane z niechlujstwem i obrzydlistwem języka i mowy, sztampą myślenia, brakiem poglądów, terrorem głupich celebrytów, którzy stali się opiniotwórczą awangardą współczesności i którzy uwodzą swoją głupotą całe masy społeczeństwa, które spija z ich ust banał i brzydotę. Szczyt bzdury wygłosił ostatnio Grzegorz Turnau, który wydawał mi się rozumnym człowiekiem, a okazał się tylko typowym produktem celebryckiej elity. Napisał on tak:

jakiś czas temu przypiąłem magnesami do mojej ulubionej lodówki ten cytat.
Moje płyty i koncerty nigdy nie miały i nie będą miały politycznego podtekstu. Nie mam temperamentu politycznego i nie mam właściwie żadnych poglądów poza – jak powiedział Pan Słonimski – „Gdy nie wiesz, jak się zachować, na wszelki wypadek zachowaj się przyzwoicie”.
Czuję jednak potrzebę powiedzenia wprost: jestem przeciw temu, co dzieje się w polskim państwie. Dzięki ojcu poznałem książki Orwella, Koestlera, Weissberga-Cybulskiego już jako dziecko i potrafię sobie wyobrazić, czym był stalinizm. Żyjemy tylko w takich czasach, jakie sami sobie urządzamy. Ale urządzamy je też naszym dzieciom. Wnukom. Kotom i psom.
Nie udawajmy, że pada deszcz. Jesteśmy pokoleniem, dla którego świat jest kolorowy, nie czarno-biały. Mówię „my” – ale świadomie.

Jednym słowem, na niczym się nie znam, ale mówię nie. Ponieważ należę do pewnej elity i będę wtórował im, choćby pletli nie wiadomo jakie bzdury. No tak, pomyśli każdy obywatel bez ukształtowanych poglądów, skoro taki Grzegorz Turnau jest przeciw temu, co się dzieje w Polsce, to i ja jestem. Ja też nie mam żadnych poglądów i jestem przeciw.

Grzegorz Turnau jest rasowym durniem, osłem, który powinien milczeć, a nie obnosić się ze swoją głupotą. Jako śpiewak jest do zniesienia, ale jako myśliciel jest na poziomie ucznia szkoły podstawowej. Ale jest wyrocznią dla całej masy kobiet w obcisłych i podartych spodniach i ich mężczyzn pozbawionych poglądów, rivierujących (od Galeria Riviera w Gdyni) codziennie do upadłego. Nieposiadanie poglądów jest dzisiaj wyrazem najwyższego człowieczeństwa, „osobowości absolutnej” jak wyraziła się prezenterka w telewizji przedstawiająca gwiazdę operetki. Banał pomnożony przez masło maślane jest odpowiednim pokarmem dla baranich mas, którym jest wszystko jedno, których język zaczyna się ograniczać do kilku słów: super ekstra i masakra. A których „Mojżeszem” od dzisiaj staje się Grzegorz Turnau ze swoim: nie mam właściwie żadnych poglądów prowadzący swój naród wybrany na intelektualną rzeź.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.