26 października

Sprzątanie nagrobka

 

Jesienne liście przyklejone do skóry marmuru

Zmyłem wodą przyniesioną w baniaku z plastiku.

Nie znałem zmarłej ani ona mnie. Z ziemskich chórów

Polubiłem ciszę cmentarzy. Znikąd donikąd

Mknęła nuta głucha w cemol,

Za nią idą wszyscy, wtapiają się w ciemność.

Najładniejsze zdjęcie dali  sąsiadce w medalion.

Kokietuje teraz nicość zapadniętą talią.

Zakładam rękawiczki, wyciągam oset spod płyty.

Dłużej wytrzyma kuta róża i odlew z granitu

Niż wyniosła postawa zespołu tkanek,

Które nonszalancko biegną w nieznane.

Banda głupców przy sąsiednim grobie

Debatuje czy dobrze podzielono spadek.

Jesteśmy szaleni i w piśmie i w mowie,

Jaki więc umiar i rozsądek z martwych powstanie?

Zapalam fajkę, wydmuchuję dym w koronę brzozy.

Grób nieznajomej sprzątnięty. Zanim przyjdzie nam się położyć,

Uwijamy się skrzętnie wśród nagrobków,

Udając, że znaleźliśmy na wieczność sposób.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

1 Komentarz

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.