Moja córeczko.
Moja łódeczko
Od świtu do zmierzchu.
Śmiechu pełnaś.

W srebrze ciemnym,
W zapachu ziemnym.
Leży przede mną
Ostatni las.

Życie marne.
Niebo czarne
za deszczową tęczą
i płata czas.

Choćbym w płaczu
Chciał się ubrać płaszcz.
Nie starczy łez.
Tylko łzawy deszcz.

W twoje uszko
Ciepłą duszę
Wmodlę cicho
Bez słów, bez słów.