Erotyk (dla Lary)

Szedłem przez miasto,
Usłyszałem, że czeka.
Na torze pierwszym,
Przy peronie drugim.
Biegłem w rozpiętym płaszczu.
Maj przelewał mi się przez ręce,
Rzeką dzikiego bzu.
Usłyszałem, że czeka.
Że jeszcze raz
Złamie mi oddech
W nagłym oszołomieniu.
Każe mi wskoczyć
W biegu i bez biletu
I jechać tam,
Gdzie jeszcze przed chwilą nie chciałem.
Ale peron był pusty.
Spóźniłem się, przesłyszałem się,
Przemarzyłem.
Przed dworcem klon
Kulił się
W czułej gotowości barw.