Ellegia dla urzędasa

Co mnie dziwi i śmieszy
Na narodziny i śmierć nie trzeba koncesji.
Jak się człek pojawia i znika,
Nie ciąży nad nim łapsko urzędnika.
Do rzeczy najważniejszych nie trzeba pieczątki,
Zgody, kwitu z gminy, potwierdzenia.
Bóg w milczeniu daje karty, zbiera wziątki,
Gdy herbatkę siorbie cicho urzędnicza menda.
Sam sobie włożę, sam wyciągnę bez twojej licencji,
Potomek będzie mojej proweniencji.
A ty urzędniczko, otrzyj ślipie,
Zaszeleść papierkiem, podrap się po nipie.