Kosmos

Sam Pipol: Wiesz, Pancosiu, jak patrzę w kosmos ogarnia mnie trwoga.
Pancoś: Mnie wręcz przeciwnie. Czuję się wolny.
Sam Pipol: Aaaa… znowu pajacujesz i chcesz być oryginalny. Co to za wolność ten nadmiar czasu i przestrzeni dla ciebie powolnej mrówki.
Pancoś: A ty pewnie byś wolał, żeby nieboskłon był obity nierdzewną blachą i ponitowany szczelnie. Ja jestem, człek wolny, a ty zaraz przemawisz jak pies na łańcuchu.
Sam Pipol: Znów nie dyskutujesz, tylko obrażasz.
Pancoś: Bo między nami jest wielka różnica…
Sam Pipol: Czujesz się lepszy…
Pancoś: Nie ja po prostu wierzę, że po śmierci posiądę wieczność i będę duchem szybszym od światła, więc kosmos będzie dla mnie w sam raz miejsce do hasania.
Sam Pipol: No właśnie. Ha, ha. Według mnie będzie nic, nicość.
Pancoś: Obnosisz się z tą swoją nicością jak z czapką z nutrii. Czy to dlatego napychasz klatki ptakami w swoim mieszkaniu?
Sam Pipol: Jakbym je wypuścił, to by pozdychały.
Pancoś: Ptaki zostały stworzone do wolności, tak samo jak ludzki duch.
Sam Pipol: Wiesz co, chodżmy na grzańca.
Pancoś: Dobry pomysł. Może szklaneczka wina oderwie cię od ziemi.